— A gra u pana Ambroziak, harmonista Ambroziak?
— Bo co? — nieufnie zapytał gospodarz.
— Nalej pan — powiedział Dyzma i wypił.
Przekąsił grzybkiem.
— Pan mnie nie pamięta, panie Malinowski, co?
— Tylu się ludzi zna — obojętnie zauważył knajpiarz.
— Jestem Pyzdraj. „Pod Słońcem” na Pańskiej grałem.
— Na Pańskiej?
— Tak. Mandolinista. Nazywają mnie Pyzdraj.
Restaurator nalał bez prośby kieliszek.