— Już go wziął! — zawołał Dyzma, widząc, jak pod samym ciężarem Niemca Mulat zwalił się na dywan.
— Nie, bracie — uśmiechnął się Wareda — trzeba dobrze namęczyć się, zanim tego piskorza przyciśnie się na obie łopatki.
Istotnie Mulat jednym zręcznym ruchem wyśliznął się z łap przeciwnika, a gdy ten chłopiec bez wysiłku podniósł go w górę, by ponownie rzucić o dywan, Mik niespodziewanie odbił się jedną nogą od ziemi, co — mogło się wydawać — ułatwiło tylko manewr Niemcowi, lecz dało wynik wręcz niezwykły. Mianowicie smagłe394 ciało Mulata śmignęło łukiem nad głową przeciwnika, a że ten trzymał go pod ramionami, stracił równowagę, padając na wznak. W tejże chwili Mulat płaskim skokiem znalazł się na jego piersi.
Sędzia z gwizdkiem w ustach podbiegł w sam czas395, by uchwycić moment, gdy obie łopatki Niemca dotykały dywanu. A trwało to dosłownie moment, gdyż pokonany z dzikim rykiem zerwał się, zrzucając swego pogromcę z taką łatwością, z jaką koń wyrzuca z siodła niewprawnego jeźdźca.
Jednakże walka była skończona i przewodniczący jury ogłosił zwycięstwo Mulata, który z uśmiechem kłaniał się wpół, dziękując za gromkie brawa.
Natomiast pokonany, klnąc, schodził z areny, żegnany gwizdami galerii.
— Ach, jakiż on jest piękny, ten Mulat — zachwycała się Marietta Czarska. — Jak z brązu! Panie prezesie, czy to byłby wielki skandal, gdybyśmy zabrali go ze sobą na kolację?
— Ależ Marietto — reflektowała ją siostra.
— Chyba nie wypada — powiedział Dyzma, lecz reszta towarzystwa zaopiniowała, że będzie to równie dobra atrakcja, jak każda inna, a jeżeli pójdą do gabinetu, to wszystko będzie w porządku.
Tymczasem na arenie ukazała się druga grupa.