— W zapasach wyrokuje jury, a nie publiczność. Walka została nie rozstrzygnięta.
Nikodem stracił całkiem panowanie nad sobą i ryknął na cały cyrk:
— A g...!
Efekt był kolosalny. Z galerii podniósł się istny huragan oklasków, śmiechu i okrzyków, wśród których słowo użyte przez Dyzmę powtarzało się wciąż.
Nikodem wpakował ręce w kieszenie i powiedział:
— Chodźmy z tej budy, bo mnie szlag trafi.
Wychodzili, śmiejąc się.
— No — mówił pułkownik Wareda — dopiero to ci zrobi popularność!
— Eee...
— Nie żadne eee... tylko popularność. Jutro cała Warszawa tylko o tym będzie mówiła. Zobaczysz. Ludzie lubią mocne słowa.