— Cholera!...

Odezwał się telefon. Krzepicki meldował, że przyszła hrabina Koniecpolska i jeszcze jedna pani. Koniecznie chcą się widzieć.

— Powiedz pan, że jestem chory.

— Mówiłem — tłumaczył się Krzepicki — powiadają, żeby zameldować pomimo to, bo pan prezes na pewno przyjmie.

Ponury jak noc położył słuchawkę i otworzył drzwi.

— Proszę — odezwał się szorstko.

Z panią Koniecpolską była ta demoniczna panna Stella. To wprawiło Dyzmę w jeszcze gorszy humor.

Zaczęły go troskliwie wypytywać o zdrowie i doradzać różnych lekarzy. W końcu wyraziły przekonanie, że ta niedyspozycja nie przeszkodzi Mistrzowi w odbyciu w terminie misterium Loży. Termin właśnie przypada jutro, a na nieszczęście mąż pani Koniecpolskiej siedzi w majątku i misterium można urządzić tylko w mieszkaniu Wielkiego Trzynastego.

To już do reszty zirytowało Dyzmę.

— Niech mi panie dadzą święty spokój. Nie mam teraz głowy do tego.