— Komiczny chłopak. Kiedyś mi nadskakiwał. Ale on dawniej nie miał najlepszej opinii.
— Prawdę powiedziawszy, ja nic złego o nim nie słyszałem. Od założenia banku jest moim sekretarzem.
— I jesteś z niego zadowolony?
— Dlaczego nie? A ty nie chcesz, żeby on administrował?
— Cóż znowu! Mój drogi, ja tak dalece nie interesuję się tymi sprawami i tak gruntownie na nich się nie znam.
Zaczęli schodzić się oficjaliści459 i służący zameldował o tym Dyzmie.
Gdy Nikodem wszedł do obszernej kancelarii, znajdującej się tuż za gabinetem, kilkunastu panów, rozmawiających półgłosem, wstało na jego powitanie.
Skinął im głową i usiadł przy biurku nie prosząc ich siadać.
— Zawołałem panów — zaczął bębniąc palcami po suknie — żeby podać do waszej wiadomości, że właścicielka Koborowa, pani Nina Kunicka, rozwodzi się z mężem i dlatego odebrała od niego plenipotencję460. Jedynym jej plenipotentem jestem ja. A ja zapowiadam, że cackać się nie będę. Wiecie pewno z gazet, że Bank Zbożowy jest jak lalka, bo ja, ot tak, wszystko trzymam za pysk. Powtarzam, że cackać się nie lubię.
Podniecał się własnymi słowami i mówił coraz głośniej: