— Wszystko pan zrozumiałeś?

— Wszystko i dlatego właśnie...

— To nie mamy o czym gadać. Ja tu zwołałem panów nie na rozmówki. A komu się co nie podoba — wolna droga. Na świeży luft462! Nikogo nie trzymam za połę. Tylko radzę zastanowić się! O posadę dziś nie tak łatwo. A świadectwo to już dam takie, że no! A i stosunki też mam! Już tam nie radziłbym nikomu w Polsce być moim wrogiem! Do widzenia panom!

Wyszedł trzasnąwszy drzwiami.

Przez chwilę panowało zupełne milczenie.

— Ładna historia — odezwał się jeden z zebranych.

— Ależ to oburzające — zawołał kierownik gorzelni — przecie on z nas chce szpiegów zrobić!

— I co za ton!

— Ja tam pójdę do dymisji.

— Przecież on nas potraktował jak sołdatów463.