Nikodem wciąż nalegał, by przyszła do niego, lecz ona odkładała to z dnia na dzień.
Byli właśnie na bardzo sprośnej472 farsie473 i Dyzma postanowił sforsować jej upór. Gdy samochód zatrzymał się przed domem pani Przełęskiej, odprawił auto.
— Pójdę pieszo. To niedaleko — powiedział szoferowi.
Kiedy Nina chciała nacisnąć guzik dzwonka, powstrzymał jej rękę.
— Nie, Nineczko, teraz pójdziemy do mnie.
— O nie, ja idę do siebie.
— Koniecznie musisz!
— Ależ to niemożliwe! Co sobie ciocia o mnie pomyśli!
— Pomyśli, co zechce. Cóż to ciebie obchodzi?
— Nie, nie! — upierała się.