— Eee... może ten cały Hell kłamie.

— Nikuś! Jak możesz tak mówić — oburzała się — pan Oskar jest prawdziwym dżentelmenem.

To zdecydowało.

Dyzma postanowił działać. I to natychmiast. Postanowił poradzić się Waredy i tegoż dnia umówił się z nim na kolację.

Po pierwszej wódce przystąpił do rzeczy.

— Widzisz, Wacuś... Ty znasz tego Hella?

— Znam. Wesoły gość.

— Wesoły, nie wesoły, pies z nim tańcował! Ale widzisz, on mi nawala w parafię.

— Niby w czym?

— Włazi mi w paradę u mojej narzeczonej.