— No to zdziel draba po gębie i jak będzie się stawiał, para pistoletów i koniec.

— Pojedynek? — skrzywił się Dyzma.

— No, pewno. Ja ci, Nikuś, powiadam: w takich wypadkach najlepiej szast prast bez gadania..

— Kiedy widzisz... Mnie nie o to chodzi. Chodzi o babę. A baba to jeszcze gotowa więcej na niego lecieć, jak go przetrącę albo co.

— A więc jak myślisz postąpić?

Dyzma podrapał się w podbródek.

— Żeby może takiego aresztować?... Czort jego wie, co za ptaszek, obieżyświat, włóczęga...

— Hm... między nami mówiąc, nie ma żadnego powodu.

— A może szpieg? — niepewnie powiedział Dyzma.

— A jeżeli nie? Niby dlaczego ma być zaraz szpiegiem?