— Może nie być, a może i być. Nikt go nie zna. Skąd ma forsę? Co? Z czego żyje?
— Hm...
— Przybłęda. Obcy obywatel...
— No tak — zastanowił się Wareda — możliwe. Można by sprawdzić jego dokumenty. Ewentualnie nawet zrobić rewizję w jego hotelu, ale jak okaże się, że jest w porządku, będzie fiasko. To nie jest sposób...
Wypił kieliszek wódki i nagle uderzył dłonią w stół.
— Będzie sposób? A wiesz, że to będzie sposób...
— No?
— Tobie przecie nie chodzi o to, żeby go wsadzić, tylko oto, żeby go... odsądzić?
— Jak to odsądzić?
— No, odsądzić od pani Niny.