Nie zawahała się, gdy stojący przy wejściu policjant zapytał ją, czego chce.

— Chcę kapować496 na jednego — powiedziała.

— Kapować?... Dobra, idź do dyżurnego przodownika497. Tamte drzwi.

W dużym pokoju, przedzielonym balustradką, stanęła przed biurkiem.

— Czego? — zapytał zajęty pisaniem przodownik nie podnosząc oczu.

Rozejrzała się. Byli sami.

— Wsypać chcę jednego.

— No? — zapytał flegmatycznie.

— On w maju jeszcze zakatrupił jednego Żyda. Dużo forsy zagrabił. Sam chwalił się i pokazywał. A teraz szykuje się do obrobienia banku na Wspólnej.

Przodownik odłożył pióro i podniósł na nią oczy.