— A dlaczego go sypiesz?
— To moja sprawa.
Przodownik zanotował nazwisko i adres.
— Powiadasz, że szykuje się na bank na Wspólnej?
— Tak.
— A wiesz, że tu żartów nie ma? Jeżeli zełgałaś, pójdziesz do aresztu.
— Wiem.
Przyjrzał się jej. Była spokojna. Z zaciętego wyrazu twarzy wywnioskował, że mówi prawdę.
— Gdzie on teraz jest ten Dyzma?
— W banku.