Powitała go gorącymi pocałunkami i zaprowadziła do swego pokoju. Tu z całym poczuciem wielkości swej ofiary oznajmiła Nikodemowi, że gotowa jest wyrzec się Koborowa i zamieszkać w Warszawie, skoro tego dobro kraju wymaga. Może za rok znajdzie się ktoś, kto będzie mógł zastąpić Nikodema na prezesurze banku i wówczas...
Nie ma o czym mówić — przerwał Nikodem — byłem na Zamku i dymisję przyjęto.
— Ależ oni będą szczęśliwi, gdy pomimo to zostaniesz!
— Wiadomo!
— I kraj na tym zyska.
— Pewno, że zyskałby.
— Więc?
— Nie znasz się, Nineczko, na polityce. Ją zrobiłem tak, jak trzeba. A po drugie, zanadto kocham ciebie i chcę być przy tobie w Koborowie. Masz o to żal do mnie?
Nina zarzuciła mu ręce na szyję.
— Kochany, kochany, jeżeli tylko...