Zapukano do drzwi.

Przyszła pani Przełęska. Nastąpiła cała seria zachwytów nad Dyzmą, zakończonych patetycznym westchnieniem:

— Nawet nie wiesz, droga Ninuś, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak jesteś szczęśliwa, że taki człowiek znalazł się na twej drodze!

Zaczęto omawiać sprawę ślubu.

Nina oświadczyła, że pragnie, by ślub odbył się skromnie i cicho w koborowskim parafialnym kościółku, a później pojadą na całą wiosnę do Algieru czy Egiptu.

Pani Przełęska akceptowała drugą część projektu. Natomiast wystąpiła opozycyjnie przeciw pierwszej.

— Ależ Ninuś, to nonsens chować się z tym ślubem. Więcej niż nonsens, to nietakt!

— Cóż chcesz, ciociu, tatuś zawsze mówił, że siedemdziesiąt pięć procent kobiet nie ma taktu za grosz. Jestem tylko kobietą.

— Sądzę — nie ustępowała pani Przełęska — że pan prezes absolutnie nie zgodzi się na twój zamiar. Jakże można?! Właśnie twój ślub musi odbyć się w Warszawie, z pompą, z licznym orszakiem. Żeby i przyjaciele twoi, i przyjaciele pana prezesa mogli być obecni. Mon Dieu509! Hrabianka Ponimirska wychodzi za znakomitego męża stanu! Co tu jest do ukrywania?! Rozchorowałabym się, gdybyście inaczej postanowili. No, panie prezesie, apeluję do pańskiej decyzji!

Nikodem wysunął dolną wargę i podniósł brwi.