Drzwi za nią trzasnęły głośno.
— Czego ona chciała od ciebie? — zapytał po pauzie Nikodem.
Nina rozpłakała się. Nie mógł się z nią dogadać i zły chodził po salonie, roztrącając meble.
Nadeszła i pani Przełęska, lecz szybko wycofała się, sądząc, że trafiła na scenę zazdrości czy jakąś grubszą sprzeczkę narzeczonych.
Dopiero po pewnym czasie Nina uspokoiła się, lecz nic nie chciała powiedzieć. Zapewniła tylko Nikodema, że może być pewny jej wierności i że Kasia nigdy więcej nie wróci.
„Co ma piernik do wiatraka — łamał sobie głowę Dyzma — baby to doprawdy mają we łbie groch z kapustą”.
Rozdział dwudziesty
Był to moment wzruszający. W sali posiedzeń, z której usunięto stoły i krzesła, zebrał się cały personel banku.
Na przodzie stał dyrektor, tuż za nim dwaj jego zastępcy, dalej prokurenci512 i wreszcie urzędnicy i urzędniczki. Półgłosem prowadzono rozmowy, gdy drzwi otworzyły się szeroko i wszedł pan prezes.
Sto par oczu wpiło się z zaciekawieniem w jego twarz, pragnąc odczytać myśli szefa, lecz kamienna maska jego rysów była jak zawsze tajemnicza i nieprzenikniona.