Pasażerowie z sąsiednich wagonów przyglądali się z zaciekawieniem tej scenie, a niektórzy, podnieceni nastrojem, pokrzykiwali również. Zwłaszcza zwracał uwagę chudy Żydek, z okna wagonu trzeciej klasy, który, Bóg wie dlaczego, darł się na całe gardło:

— Wiwajt, wiwajt!

Na progu pałacu ekonom i ochmistrzyni w otoczeniu całej służby witali państwa młodych chlebem i solą.

Nikodem położył na tacy dwie pięćsetki i powiedział:

— Do podziału.

W pałacu już Krzepicki przeprowadził zasadnicze zmiany.

Na górze w dawnym apartamencie Niny urządzono gościnne pokoje, zaś jej sypialnię przeniesiono do pokoju sąsiadującego bezpośrednio z sypialnią Nikodema i po obu stronach umieszczono dwie łazienki. Całe lewe skrzydło przemeblowano na mieszkanie dla Żorża. Pawilon zaś w parku miał zająć Krzepicki.

Po balu i podróży państwo młodzi czuli się zmęczeni i poszli spać stosunkowo wcześnie. Jeszcze wieczorem ułożyli sobie, że jutro pojadą do pawilonu, by rozmówić się z Żorżem i zaproponować mu translokację520 do pałacu.

Dyzma jednak myślał nad tym długo przed zaśnięciem i doszedł do wniosku, że wizyta u Ponimirskiego wraz z Niną może być niepożądaną ze względu na nieobliczalność Ponimirskiego.

„A nuż wścieknie się i zacznie sypać”!