— Ma, ma — krzyczał ukontentowany psikusem Żorż. — Cóż to, zapomniałeś, jakeśmy sobie porykiwali na Tamizie? Lord Caeledin of Newdawn twierdził, że śpiewasz, jak...

Nie dokończył.

Nikodem machnął wiosłem i rzęsiste bryzgi wody spadły na Ponimirskiego i na resztę towarzystwa w jego łodzi.

— Przepraszam państwa — ekskuzował się548 Dyzma — ale jemu tylko zimna woda pomaga.

Byli już przy brzegu. Po kilku minutach doszli do alei.

Przed pałacem stał jakiś obcy samochód, bardzo zakurzony.

Szofer krzątał się przy podniesionej masce silnika.

— Kto to przyjechał? — zapytał Dyzma.

— Pan Dyrektor Litwinek.

— Litwinek? — Nikodem podniósł brwi.