— Moim zdaniem, zarówno panie, jak i pan pułkownik mylicie się, i to grubo. O ile obserwowałem działalność prezesa Dyzmy oraz o ile go znam osobiście, ten człowiek nie jest zdolny do kierowania się względami na osobiste sprawy.

— To mąż stanu całą gębą! — zawołał wojewoda Szejmont. — Jeżeli teraz odmówił, widocznie ma jakieś głębsze powody natury politycznej.

— Ależ kraj stacza się ku przepaści!

— Nam się tak zdaje — uśmiechnął się wojewoda — nam się tak zdaje. Ale w gruncie rzeczy nie jest tak źle. Jestem pewien, że prezes, który się na sprawach ekonomicznych lepiej od nas rozumie, nie widzi jeszcze tak wielkiego niebezpieczeństwa, by osobiście musiał śpieszyć na ratunek.

— Przecie już raz ratował! I to jak skutecznie!

— Cincinnatus555 — rzekł sentencjonalnie wojewoda — daje się oderwać od pługa tylko w razie ostatecznego niebezpieczeństwa.

— Tak, tak! — zawołała z egzaltacją556 jedna z pań. — Wówczas stanie u steru i uratuje naszą ojczyznę!

— Niezwykły człowiek — rzekł drżącym głosem doktor Litwinek.

— Wielki człowiek — zaakceptował wojewoda.

— Nagle z kąta rozległ się długi, skrzeczący śmiech.