— Dlaczego?! Nie rozumiem, dlaczego?
— Ależ to okropne! Kraj jest w rozpaczliwym, dosłownie w rozpaczliwym położeniu! Doprawdy nie widzę nikogo, kto by prezesa mógł w tym zastąpić!
Wareda pokiwał głową.
— Obraził się, oczywiście obraził się, że wbrew jego wskazówkom zmarnowali Bank Zbożowy.
Nagle wśród chwilowej ciszy zza drzwi gabinetu doleciał podniesiony głos Dyzmy:
— Pisz pan, do cholery ciężkiej, kiedy panu mówię! Basta!
Usłyszeli przyciszone cykanie maszyny do pisania.
— Mnie się zdaje — zaczęła pani Przełęska — że na postanowienie pana prezesa wpłynęła głównie kwestia jego uczuć, miłości dla mojej siostrzenicy. Przecie pobrali się zaledwie przed kilku miesiącami. Urząd zaś premiera pochłania więcej godzin, niż ich zawiera doba. A prezes jest naturą głęboko uczuciową, chociaż to umie ukryć. My kobiety znamy się na tym.
— O tak! — potwierdziła hrabianka Czarska.
Rehlf wzruszył ramionami.