— Panie prezesie!... — wybuchnął wojewoda Szejmont, lecz natychmiast zamilkł.
— Ależ dlaczego?! Dlaczego? — histerycznie zawołała pani Przełęska.
Dyzma zmarszczył brwi.
— Mam swoje powody — odparł drewnianym głosem.
— Czy decyzja pana prezesa — zapytał Litwinek — jest ostateczna?
— Każda moja decyzja jest ostateczna.
— Czy zechce pan prezes skreślić odpowiednie pismo do głowy państwa?
— Mogę skreślić.
Nikodem skinął głową i znikł w gabinecie.
Gdy drzwi się za nim zamknęły, rozległ się głośny gwar wykrzykników.