— Obaj: i Kunik bydlę, i pies bydlę... Zresztą i ja jestem bydlę...

Wybuchnął niespodziewanie śmiechem.

— Przepraszam pana za szczerość, ale i pan jesteś bydlę.

Śmiał się dalej, a Dyzma skonstatował w duchu:

„To wariat”.

— Myślisz pan, że jestem wariatem? — chwycił go nagle za rękę Ponimirski i zbliżył twarz do jego twarzy.

Dyzma wzdrygnął się.

— Nie — rzekł niepewnym głosem — co znowu, broń Boże...

— Nie zaprzeczać! — krzyknął hrabia. — Ja wiem! Zresztą, na pewno Kunik uprzedził pana. A może moja siostra? Powiedz pan, bo w końcu i ona zdemoralizuje się przy tym wieprzu, przy tym szakalu. Co Nina mówiła?

— Ależ bynajmniej nikt mi nic nie mówił.