Wreszcie się zorientował, o co jej chodziło, i roześmiał się.

— Ja nie liczyłem na to wcale.

— To świetnie. Najlepiej jest, gdy się sprawy stawia jasno.

Nie wiedział sam dlaczego, ale czuł się dotknięty, i powiedział prawie bez namysłu:

— Ma pani rację. Odpłacę więc pani równą szczerością. Pani też nie jest moim typem.

— Tak? Tym lepiej — odparła nieco zaskoczona. — To porozumienie umożliwia nam naukę bilardu.

Kuniccy zawrócili i przyłączyli się do nich.

Kasia wzięła Ninę pod rękę i podała jej kwiaty ze słowami:

— Proszę cię, Ninuś, lubisz nikotiany...

Kunicki obrzucił ją spojrzeniem, w którym pomimo zmroku Dyzma dojrzał wyraźną złość.