— Nie, dlaczego...

— Widzi pan, to atawizm131. Czasami odzywa się w człowieku nieprzeparta chęć powrotu do pierwotnych form bytowania. Nie zauważył pan tego, ten... No, jak się pan nazywa?

— Dyzma.

— Aha, Dyzma. Głupie nazwisko, a imię?

— Nikodem.

— Dziwne. Nie wygląda pan na Nikodema. Ale mniejsza o to. Zresztą mój Brutus też nie wygląda na Brutusa, a ja na Żorża. Powiadasz pan, że ten łajdak wyjechał?

— Na jeden dzień.

— Pewno jakiś nowy szwindel132 szykuje. Czy pan wiesz, że on nam Koborowo wydarł?

— Nic nie słyszałem — odparł Dyzma.

— Uważasz pan, Kunik trudnił się lichwiarstwem133. A że mój ojciec wydawał dużo pieniędzy, zaś wojna mocno nadszarpnęła stan naszych finansów, Kunik łatwo oplątał nasze interesy i wmówił w końcu papie niby fikcyjną sprzedaż Koborowa.