— Rozumiem — zgodził się Dyzma — a więc umarła?

— Po pierwsze, nic mnie to nie obchodzi, a po drugie, umarła już dawno. Proszę mi dać papierosa.

Zapalił i, puszczając misterne kółka dymu, zamyślił się głęboko... Dyzma zauważył, że Ponimirski jest dziś znacznie spokojniejszy i dlatego zaryzykował zapytanie:

— A dlaczego pana hrabiego usunęli z pałacu?

— Co?

— Pytałem, dlaczego pana hrabiego usunęli?

Ponimirski nic nie odpowiedział i dłuższą chwilę wpatrywał się w oczy Dyzmy. Wreszcie pochylił się do niego i rzekł szeptem:

— Zdaje mi się, że będę pana potrzebował...

— Mnie? — zdziwił się Nikodem.

— Ciiiicho! — Rozejrzał się nieufnie dokoła. — Mam wrażenie, że nas ktoś podsłuchuje.