— Może coś Jacka Londona? — powiedział.
Uśmiechnęła się i skinęła głową.
— Za chwilę przyniosę kilka jego książek.
Wkrótce wróciła z kilkoma pięknie oprawnymi tomami i powiedziała:
— Wcale się nie zdziwiłam, że pan właśnie tego pisarza lubi.
Dyzma nigdy nie czytał Jacka Londona, odparł jednak:
— Rzeczywiście, ten autor podoba mi się bardzo, ale skąd pani domyśliła się tego?
— Ach, proszę pana, pochlebiam może sobie, ale wydaje mi się, że jestem dobrą obserwatorką. Pan zaś nietrudny jest do odgadnięcia, chociaż jest pan naturą zamkniętą, żyjącą wewnętrznym życiem, jakby w splendid isolation140...
— Czyżby? — zapytał Nikodem.
— Tak. My, kobiety, może nie robimy tego naukowo, a nawet niesystematycznie, ale jesteśmy specjalistkami w psychoanalizie, powiedziałabym, w psychologii stosowanej. Intuicja zastępuje nam metodę badawczą, a instynkt ostrzega przed błędami.