— Warszawa — rzekła w zamyśleniu.
— Lubi pani Warszawę?
— O, nie, nie... to jest, właściwie lubiłam ją kiedyś bardzo... Nawet dziś lubię, tylko siebie w niej nie lubię.
— Tak... A pani ma tam przyjaciół, krewnych?
— Nie wiem... Nie — zaprzeczyła po chwili wahania.
Nikodem postanowił zręcznie sprawdzić kwestię istnienia ciotki Przełęskiej.
— A czy pani Przełęska nie jest pani kuzynką?
Na twarzy Niny odbiła się przykrość.
— Ach, zna pan ciotkę Przełęską?... Owszem, tak, ale po moim ślubie stosunki z nią bardzo się rozluźniły. Nawet nie pisujemy do siebie.
— Tak — rzekł Dyzma.