Józef próbował wysunąć zastrzeżenia, lecz Piotrowicz oświadczył, iż wobec bojowego charakteru tygodnika, niepodpisywanie go byłoby strzelaniem zza płotu, co jest łajdactwem.

Na to nie było odpowiedzi.

Piotrowicz zaraz zatelefonował do Berskiego i oświadczył mu, że zrezygnuje z jego pieniędzy, a dlaczego?

— No, bo widocznie znalazłem kogoś, z kim wolę współpracować. Dziś panu wkład zwrócę. Do widzenia.

Położył słuchawkę i zaczął się rozglądać po mieszkaniu Domaszki:

— Ładnie mieszkacie i obszernie. To bardzo dobrze, bo u was będzie można urządzać herbatki redakcyjne. Uważacie, mam zamiar co miesiąc urządzać takie herbatki dla wszystkich współpracowników.

Józefowi bardzo podobał się ten plan, pomyślał, że w ten sposób będzie u niego bywała panna Lusia Hejbowska i zapytał:

— Zatem i panie?

— Jakie panie? — zdziwił się Piotrowicz.

— No, widziałem u was kilka pań.