— O, ja tam jestem zapracowana.
— Ja też będę zapracowany.
— Nie rozumiem?
— Zostałem wydawcą „Tygodnika Niezależnego”. Wziąłem siedemdziesiąt pięć procent udziałów i będę nadto współpracował z kolegą Jackiem w redagowaniu.
— Co pan mówi!
W jej okrzyku zabrzmiało zdumienie, podziw i radość.
— A to wyśmienicie! A cóż Berski?
Domaszko zrobił lekceważącą minę:
— Piotrowicz rozstaje się z nim. Ma różne powody...
Weszła pani Szczerkowska, drobna, szczupła, o szarej bezbarwnej cerze i gładko zaczesanych ciemnych, siwiejących włosach. Czarna suknia z białym kołnierzem i takimiż mankietami pozbawiona była wszelkich ozdób i nadawała tej sylwetce wyraz ujmującej prostoty, schludności i kobiecego wdzięku.