— Czemu pani powątpiewa...

— Nie, nie, niech pan powie, że pan przysięga!

— Więc dobrze, przysięgam.

Oparła się o poręcz i odetchnęła z ulgą:

— Och, jak to dobrze. Ja nie potrafiłabym kochać człowieka, który może przemienić się w... bydlę. Umarłabym z rozpaczy, uciekłabym...

— O, pani! — przyłożył ręce do piersi — teraz żałuję, że nie jestem nałogowym pijakiem. Pokazałbym pani, że z miłości dla niej potrafiłbym wyrzec się nałogu.

— Niech pan tak nie mówi. On wujenkę przecież bardzo kocha.

— Wujaszek pani? Tak, to... on się tak upija?

Lusia skinęła głową:

— Przychodzi na niego od czasu do czasu taki straszny okres.