Przypomniał sobie, co mówiono o niej na Wilczej, i doszedł do przekonania, że wszelkie charakterystyki w stosunku do tej kobiety muszą być powierzchowne, przedwczesne i niewyczerpujące. Sam miał uczucie onieśmielenia. Z natężoną uwagą usiłował gonić myśli towarzyszki.

— ...czyż zresztą praca w ogóle istnieje jako pojęcie filozoficzne — mówiła. — Wszystko zależy od zabarwienia emocyjnego i od kierunku impulsów. Czy woli pan Miscatta z jego teorią celowości? Co do mnie, rezygnuję ze skończonego poglądu w każdym zagadnieniu. Skończone, skrystalizowane poglądy są groźnym przeciwnikiem rozsądku, tego jedynego narządu, który pozwala nam kwestionować bezapelacyjnie wnioski rozumu. Gdybym nie obawiała się zbudowania paradoksu, powiedziałbym, że rozsądek przez swą irracjonalność daje właśnie gwarancję racjonalnego ustosunkowania się do wszystkiego, co leży w poznawalności, zmiennej przecież i ulegającej niezliczonym fluktuacjom.

Józef był zmęczony. Odetchnął z ulgą, gdy weszła panienkowata pokojówka z dwiema filiżankami zielonej herbaty. Postawiła tacę między nimi na niskim stoliku i zapytała:

— Czy pan Domaszko, proszę pani, zostanie na seansie?

— Nie, kochanie — po raz pierwszy uśmiechnęła się pani Barbara — dziś mamy przedostatni z serii renesansowej. Pan Domaszko zacznie z nami serię romantyków.

Gdy dziewczyna wyszła, pani Krotyszowa wyjaśniła:

— Mówiłam o seansach spirytystycznych.

— Ach tak?

— Pan nie interesował się spirytyzmem?

— Jak dotychczas...