— Panno Lusiu! Proszę spojrzeć! O, tam, tam pod zegarem, ten szofer!

— Widzę i cóż z tego?

— Nie poznaje pani?

— Nie.

— Toż to Wojtek Jakiniak, fornal z Terkacz!

— Wojtek! Rzeczywiście!

Do przedziału wszedł tragarz i zabrał ich walizy:

— Państwo dokąd każą?

— Muszą tu czekać konie z Jarzębowa — odpowiedział Józef.

— Konie?... Koni tu nie ma, ale samochód jest, ot tam szofer czeka — wskazał na Wojtka.