— Jestem zmęczony...
— To może niech jutro przyjdą?
Pomyślał, że już lepiej od razu załatwić tę historię, i powiedział:
— Niech zaczekają, aż zadzwonię.
Przypomniał sobie, że świętej pamięci stryj Cezary nigdy od razu nie przyjmował nikogo, a to miało swój styl i ton.
Na biurku wśród listów z popołudniowej poczty zastał też niebieską kopertę, zaadresowaną pismem Lusi.
Gorączkowo otworzył kopertę, a ręce mu drżały:
— Boże! A nuż jaka zła wiadomość!?
Na szczęście wiadomość była cudna: Lusia tęskni za kimś kochanym i przyjedzie wraz z państwem Jarzębowiczami za trzy dni.
— Jakaż ona piękna, jaka dobra, jaka kochana. — Boże, Boże, jak ja mogłem ją zdradzić! Jak mogłem!...