Dziewczyna zaczęła coś nucić pod nosem i wyszła.

— Zgodziłbym się z panią, lecz wydaje mi się, że snobizm ma bardzo niewiele odmian, a każda z nich stała się pospolita.

— Słowem, pospolitość uważa pan za stan ujemny?

— Tego nie powiedziałem.

— Przecież nie jest zaletą?

— Chyba.

— Wszędzie, gdzie się da umieścić wyraz „chyba”, jest niezwykle wielkie pole do analitycznej pracy myślowej. Byłam entuzjastką względności jeszcze przed zrozumieniem teorii Einsteina. Prawdziwa radość istnienia tkwić może w tej pewności, że nic nie ma pewnego... Tak... pan podobno jest zaręczony?

Ten niespodziewany zwrot, i to w zestawieniu z tematem wszech względności, zdetonował Józefa.

— Owszem, proszę pani.

— Mówiła mi pani Szczerkowska. Lusia jest bardzo miłą i bardzo apetyczną dziewczyną. Wkrótce mają się odbyć oficjalne zaręczyny?