— Jestem, jestem, co się stało?
— Niech pan czym prędzej przyjdzie, czym prędzej.
W głosie jej brzmiało przerażenie.
— Na Boga! Co się stało?
— Prędzej, prędzej!
— Już jadę! — krzyknął i zapomniawszy nawet powiesić słuchawkę, zaczął się w pośpiechu ubierać. W trakcie tego rzucił okiem na zegarek, a skonstatowawszy, że już stracił pięć minut, naciągnął spodnie, narzucił palto i chwycił kapelusz.
W przedpokoju przyszło mu na myśl, że dobrze będzie na wszelki wypadek wziąć rewolwer.
Bóg wie, co się tam dzieje.
Dopadł na rogu taksówkę i po kilku minutach dzwonił już do bramy na Wilczej.
Miał wielką ochotę zapytać stróża, czy nie wie, co się tam dzieje, ale zreflektował się i wbiegł na schody.