— Owszem, pilne.
— To szkoda. Chciałabym, byś dziś odwiedził wujenkę Szczerkowską i omówił z nią nasz wspólny wyjazd do Jarzębowa.
— Do Jarzębowa?
— No, tak, czy nie wiesz, że wujenka się tam wybiera?
— To tak, ale my?
— Jeżeli nie chcesz jechać, to ja pojadę z wujenką.
Józef przygryzł wargi:
— Lusiu! I mogłabyś mnie zostawić?
— Więc jedź z nami.
Zawahał się. Miał bardzo ważne sprawy związane z przybyciem Weisblata z Paryża, no i posiedzenie zarządu Ligi.