Nie mógł pojąć, dlaczego ją to irytowało, a pewnego razu nawet uczuł się obrażony. Pytał, czy pójdą wieczorem do teatru, a ona odrzekła:
— Owszem, pójdziemy na Stare związki do „Małego”.
— Przecież byliśmy na tym przedwczoraj — zauważył.
— Cóż z tego? Pójdziemy jeszcze trzy razy.
— Jak chcesz — odpowiedział dotknięty.
I poszli.
Nazajutrz, gdy zaczęła się ubierać do teatru, zrobił ponurą minę, lecz również przygotował się do wyjścia.
Wówczas Lusia oświadczyła, że głowa ją boli i że nigdzie nie pójdą.
— Jak wolisz — odetchnął i dodał — w takim razie przejrzę rachunki firmowe.
— Czy to pilne? — zapytała.