Zaśmiała się nerwowo:

— Wobec tego, Józku, proszę cię, byś mi jak najmniej robił tego rodzaju uprzejmości.

Po rozmowie tej została Józefowi gorycz, której przez dni kilka nie mógł się pozbyć.

„Czego ona ode mnie chce?”

A Lusia nie wracała więcej do tego tematu. Natomiast spostrzegł, że coraz częściej służba zwraca się doń z pytaniami w rodzaju:

— Czy państwo dziś wychodzą na wieczór?

— Nie wiem — odpowiadał — proszę zapytać panią.

— Właśnie pani odpowiedziała, że nie wie, co pan postanowił.

Szedł wówczas do Lusi lub dzwonił do niej, jeżeli była na Wilczej.

— Kochanie, czy pojedziemy dziś do teatru?