— Tak? Domyśliłaś się i nic mi nie mówiłaś?
— Zdawało mi się, że tobie raczej wypadało powiedzieć mi o tym.
Zastanowił się i skinął głową.
— Więc mniejsza o ten szczegół. Chodzi o istotę kwestii.
— Słucham więc?
— Otóż... jakby to powiedzieć... odnoszę wrażenie, że od pewnego czasu jesteś przygnębiona, że... zdaje się, nie odpowiadam twoim życzeniom...
— Pod jakim względem?
Rozłożył ręce:
— Tego już nie wiem. I o to właśnie chciałem cię zapytać.
Lusia spojrzała mu w oczy.