— Widzisz, co ze mną.

— Bardzo współczuję stryjaszkowi — bąkał Józef.

— Nie wiem, czy długo pożyję. Zamknij drzwi i zobacz, czy nikt nie podsłuchuje.

Józef, chodząc na palcach, spełnił polecenie i znowu stanął przy łóżku.

— Nie, stryjaszku.

— To dobrze. Weź teraz spod poduszki klucze.

Józef sięgnął i wydobył pęk kluczy.

— Otwórz środkową szufladę biurka. Znajdziesz tam skórzaną teczkę.

— A który klucz, stryjaszku?

Musiał po kolei pokazywać stryjowi klucze, aż ten rozpoznał właściwy.