Umyślnie zaczęłam przymilać się do Jacka. Robiłam to bardzo demonstracyjnie, zmuszając go tym jednocześnie do wzajemnych czułości. Usiłował wprawdzie jakoś mnie zmoderować58, lecz nie ustąpiłam. Wreszcie powiedziałam mu, że chcę zatańczyć. Gdy ociągał się przez moment, z obawy, by nie wymyślił jakiego wykrętu, wstałam i wyciągnęłam doń rękę.
Widziałam, że był zły, bo uśmiechał się nienaturalnie. Toteż gdy znaleźliśmy się wśród tańczących par, odezwałam się doń półgłosem:
— Nie rozumiem, co się z tobą stało?
— Ze mną? — zapytał, żeby zyskać na czasie.
— Dawniej tak lubiłeś taniec.
— Dlaczego dawniej? — udał oburzenie. — Zawsze przepadam za tańcem z tobą.
— Dlaczego w takim razie masz minę taką, jakby cię prowadzono na szafot?
— Co ty wygadujesz?! — zaśmiał się nieszczerze.
— Trzymasz mnie sztywno, wyglądasz tak, jakbyś przez grzeczność poprosił mnie do tańca.
Jacek skrzywił się.