— Nawet z dużą przyjemnością. Ale pod jednym warunkiem.
— Och, stryju — zawołałam uszczęśliwiona — byłam pewna, że stryj mi nie odmówi! Ja przecie literalnie nie mam do kogo udać się o radę, o pomoc!
— Służę ci, ale pod jednym warunkiem — podkreślił.
— Ale stryjaszek chyba nie postawi takiego warunku, który... na który...
Zmarszczył brwi, lecz od razu się rozpogodził i obrzuciwszy mnie ironicznym spojrzeniem (on jednak naprawdę jest świetny!), powiedział:
— Moja mała. Cóż ty sobie wyobrażasz, że ja — ja! — muszę uciekać się do takich sposobów dla zdobywania kobiet?
Zaczerwieniłam się, a on dodał:
— Zdaje się, że przedwcześnie poczęstowałem cię komplementem o twojej inteligencji.
— Bardzo przepraszam, ale doprawdy stryj mnie źle zrozumiał.
— No, no, już dobrze, mniejsza o to. Więc słuchaj uważnie. Chętnie wezmę tę sprawę w swoje ręce. Jednakże tylko w tym wypadku, jeżeli zobowiążesz się do całkowitego podporządkowania się moim wskazówkom. Nie wolno ci nic robić na własną rękę. Absolutnie nic. Wierzę wprawdzie w twój spryt, ale tu robota musi być arcymisterna, tu jeden fałszywy krok może zburzyć wszystko. Rozumiesz?