Czułam, jak pod wpływem moich słów kurczy się cały. Jego sposób bycia wynika najprawdopodobniej z nieśmiałości. Chciałabym poznać jego marzenia. Na pewno są przeciwieństwem tego, czym żyje. W marzeniach tych musi być wiele zuchwałych podbojów miłosnych. Może nawet cynizm.
— Staram się nie mieć żadnej maniery — powiedział wzburzony.
— Więc może źle się wyraziłam. Po prostu twoje podejście do życia jest piekielnie niewygodne.
— Jak to rozumiesz?
— Chodzisz na koturnach. Robi to wiele stuku, ale krępuje swobodę ruchów.
— Stuku?
— No, tak — zdobyłam się na otwartość. — Swoją cichością i brakiem agresywności robisz dookoła siebie reklamowy hałas. Każesz się zdobywać.
Niecierpliwie ruszył ramionami.
— Wcale nie chcę być zdobywany.
— Tym gorzej.