— Tak.
To wszystko zaczynało mnie bawić.
— Czy zbrzydłam?
— Nie o tym mówię.
— Przytyłam?
— Ach, nie. Udajesz, że mnie nie rozumiesz. W twoim sposobie bycia... Inaczej patrzysz na życie niż dawniej, niż wtedy, gdy...
— Gdy co?
— Gdy tak wiele nadziei wiązałem z tobą.
To nieszczęście, jak bardzo ten chłopak jest patetyczny. Gdyby nie korciła mnie jego niewzruszalna niewinność, już czułabym się znudzona. Jestem ciekawa, co zrobiłby taki człowiek, gdyby się dostał we wprawne rączki takiej na przykład Betty Normann. Byłoby to nad wyraz komiczne. Ona oczywiście dostroiłaby się do jego tonu. Ja jestem zbyt wielką sybarytką69, by zadawać sobie tyle trudu. Jeżeli szokuje go moje zachowanie się, niech się męczy. Albo straci sentyment do mnie, albo zdoła przystosować się do mojego façon d’être70. W gruncie rzeczy tak bardzo mi na nim nie zależy i mogę zdobyć się na to ryzyko. Powiedziałam mu:
— Mój drogi Romku. Nie jestem już gęsią. A ty, zdaje się, do końca życia zamierzasz nosić głowę w chmurkach, szukać polnego kwiecia i grać na fujarce. To może zajmujące póty, póki się ma osiemnaście lat. Ale zastanów się, że kiedyś, jako minister czy inny prezes z brzuszkiem, będziesz wyglądał z tą manierą dość zabawnie.