Spojrzał w jej stronę i dodał.
— Może wtedy miała włosy innego koloru i... Chciałem powiedzieć coś niedorzecznego.
— No, niech pan powie — nalegałam ogromnie zaintrygowana.
— Kiedy to naprawdę jest bezsensu.
— A jednak!...
— Nie mogę pozbyć się wrażenia, że widziałem ją tańczącą w bardzo ekscentrycznym kostiumie.
— Na jakiejś maskaradzie?...
— Bynajmniej. W jakimś kabarecie.
— Nie rozumiem?...
— Oczywiście nie mogę dowierzać swojej pamięci. Ale zdaje mi się, że ktoś ogromnie podobny do tej damy był tancerką w kabarecie... Gdzie to było, już sobie nie przypominam. Ani kiedy. Przepraszam panią za te aluzje w stosunku do jej znajomej.