— Ach, mój Boże. Napiszę w sposób najbardziej dyskretny. Jeżeli mój list dostanie się nawet w ręce jego żony, nie będzie miała powodu do podejrzewania go o niewierność. A naprawdę byłabym panu za to bardzo obowiązana.
— Więc jednak sądzi pani, że ta dama mogła istotnie być tancerką kabaretową?
— Och, bynajmniej. Ale widzi pan, dotyczy to prawdopodobnie jej siostry. Ona ma taką marnotrawną siostrę. Nie mogę zresztą panu dać bliższych wyjaśnień, gdyż sama wiem niewiele. Niechże pan mi nie odmawia.
Wahał się jeszcze chwilę i wreszcie się zdecydował.
— Więc dobrze. Polegam jednak na pani dyskrecji.
— Może pan być jej pewny.
Wydarł z notesu kartkę i napisał na niej: Charles B. Baxter Burgos Hotel „Continental”, España. Przeczytałam to ze zdziwieniem.
— Przecież Stany Zjednoczone nie utrzymują stosunków dyplomatycznych z generałem Franco?
— Oficjalnych — nie. Baxter bawi tam w charakterze obserwatora dyplomatycznego.
— No, widzi pan — zauważyłam. — Pańskie obawy okazały się nieuzasadnione. Bo na pewno jest tam bez żony.