— Droga panno Łucjo. Ja też jestem uwodzony po raz pierwszy w życiu. Nie mam żadnego w tym względzie doświadczenia.
— Zapomina pan o Zoni.
— Ach, o Zoni! Ta poczciwa kobieta zawsze darzyła mnie nadmiarem uczuć.
— Nietrudno to spostrzec. Zonia spogląda na mnie bardzo niechętnym okiem, przeczuwając we mnie rywalkę.
Profesor obruszył się.
— Cóż za zestawienie?!
— W tych sprawach wszelkie zestawienia są możliwe. Sama nie wiem, która z nas ma więcej szans.
Powiedziała to z wyraźną kokieterią i Wilczur odpowiedział zażenowany:
— Żartuje pani.
— Wcale nie żartuję. Tak się pan broni przede mną, jakbym była jakąś groźną megierą.