Potrząsnął głową.
— Bronię pani przed sobą.
— I wykazuje pan w tym zdumiewającą wytrwałość.
— Podyktowaną przeświadczeniem o słuszności bronionej sprawy — zauważył z uśmiechem.
— Raczej nieuzasadnionym uporem.
— Nie zdaje sobie pani nawet sprawy, jak trudno jest trwać w tym uporze. Kusi pani przeznaczenie. Ostrzegam!
— Nie boję się przeznaczenia.
— To właśnie jest dowodem lekkomyślności.
— Albo wiary, że przeznaczenie to jest nieuniknione!
— Nieuniknione — powtórzył po namyśle Wilczur.