Wszystko już było przygotowane. Sala operacyjna gotowa, gdy pani Nina zaczęła prosić męża, by zgodził się na zabieg chirurgiczny.
Z miejsca i kategorycznie odmówił.
Nie pomogły żadne nalegania, żadne prośby. Przeciwnie. W końcu chory się zirytował i gorzko zapytał:
— Czy chcesz mi odebrać te ostatnie kilka dni życia?...
— Ależ, Jerzy — załamała się.
— Męczy cię czuwanie przy mnie i chcesz się już mnie pozbyć...
Oczywiście zamknął jej tym usta. Umilkła. Siedziała przybita i zrezygnowana przy jego łóżku. Chory spędził noc spokojnie. A gdy z rana znów przyszła, zapytał:
— Czy profesor Colleman odjechał?
Nina ożywiła się.
— Tak, ale ma się zatrzymać w Wiedniu. Można go jeszcze zawrócić depeszą!