— Hej, a kto tam?
— Jak się masz, Donko? To ja.
— Jezus Maria! — odpowiedział mu radosny okrzyk. — Pan profesor wrócił!
I dobra Donka wpadła do sieni rozradowana i zemocjonowana. Po przywitaniach pomogła mu zdjąć palto i żywo zabrała się do przygotowania herbaty, papląc przez cały czas bez przerwy.
— A gdzież jest panna Łucja? — zapytał Wilczur.
— Na spacerze. Co dzień na spacery z panem doktorem Kolskim chodzą i wracają dopiero na kolację. Strasznie daleko chodzą. Czasami aż na Wickuny.
— No, a jakże, nie nudzi się tu doktor Kolski?
Donka zaśmiała się.
— Gdzie tam jemu do nudzenia się. Ja tak myślę, że on tu i rok by chętnie siedział.
— To bardzo miły człowiek — zauważył Wilczur pozornie obojętnym tonem. — Jakże ci się on podoba, Donko?