— Władku, nie zawracaj głowy. Jestem takim samym człowiekiem, jak i każdy inny. Mój drogi, nie sądź, że dla swego urzędu zamierzam stać się archaniołem.
— Tak — upierał się — ale właśnie dziś... po tej strasznej sprawie i po tym wyroku...
— Oj, Boże, jaki on nudny.
Mecenas klepnął go po kolanie.
— Nie bądźże ciotką, do diaska. Ministrowie chodzą do knajp...
— No dobrze, dobrze — bronił się Czuchnowski — jeżeli Alę nie razi ten kontrast nocnego lokalu z wyrokiem dożywotniego więzienia, to cóż?... Jednak nie zapominajcie, że we wszystkich niemal pismach zamieszczono jej fotografię i że zjawienie się prokuratorki Horn zwróci uwagę całej publiczności!...
Alicja skinęła głową.
— Tu masz rację.
— I tego można uniknąć! — zawołał Łęczycki. — W „Argentynie” są loże położone znacznie ponad poziomem sali i osłonięte. Możemy przejść wprost z szatni na górny korytarz.
Spojrzał na zegarek.